Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2014

Promocja na wojenne bohaterstwo

Edytuj post 2 komentarze
Nie pisałam długo i jest mi z tego powodu niewymownie przykro, ale cóż, bywa. Wracam z porcją ogłoszeń - po pierwsze, na blogu będę publikować też wpisy egzystencjonalne i filozoficzne, a przynajmniej planuję. I nieco bardziej osobiste. Po drugie, dziś post dotykający wojny, ale też bohaterstwa. W zasadzie głównie bohaterstwa. I uwierzycie, Word podkreśla mi nazwisko Putina! Po krótkiej promocji (no bo hej, kto nie zacznie czytać, jak zobaczy wojnę i Putina) dodam tylko, że mam nadzieję, że po takiej długiej przerwie wypadnę nie najgorzej. I na koniec, po trzecie - znalazłam nowy szablon i ma nieco bardziej czytelną czcionkę niż poprzedni, a przy okazji jest śliczny. Może Wam się spodoba :)

Temat: Bohaterstwo, małe wielkie czyny
Liczba wyrazów: 584
Data powstania: 01.03.2013

Dzisiaj wojna wydaje mi się nierzeczywista, nieprawdziwa, niemożliwa do wybuchnięcia. Bo to, że wojska rosyjskie (znaczy się, rosyjskie na 90%, ale zakładam, że inne państwa nie miałyby interesu w wysłaniu żołnierzy na Ukrainę - przynajmniej nie przed Rosją) wkraczają do innego kraju jako pełnoprawne siły zbrojne, przecież jeszcze nic nie znaczy, przecież jeszcze nic się nie stało, a nuż Putin zmieni decyzję i postanowi odwołać żołnierzy, a tak w ogóle, to co Ukraina z nami, z Polską ma wspólnego, jest może niedaleko, ale to jeszcze nic nie znaczy. Nie wiem, co myśleć o wojnie. Cóż, pewnie będzie, wybuchnie i zmiecie nas wszystkich z powierzchni ziemi - ale co ma zrobić nam? I reszcie świata? Zastanawiam się, dlaczego my mielibyśmy zostać wciągnięci w to bagno (koloru moro i krwi), prycham pogardliwie i myślę, że przecież ileś tam lat temu, kiedy wybuchała II Wojna Światowa, ludzie też mogli myśleć, że ich to nie dotyczy. Że to nie ich sprawa, nie ich interes i tak w ogóle to z jakiego powodu ktoś (na przykład jakiś szaleniec, ale to rzecz do dyskusji - hej, podobno wszyscy jesteśmy szaleńcami!) miałby na nich napaść? Nie boję się, bo to wciąż niemożliwe i mój umysł wciąż nie przyjmuje wojny do wiadomości, ale jestem przerażona ewentualną bezradnością.

I to o tym, o bezradności będzie dzisiejszy post, nie o walkach dzisiaj i nie o Ukrainie - to tylko nieco zbyt przydługi wstęp, nic więcej.

Jesteśmy bezradni, nietrudno (przynajmniej mi) to przyznać. Nie decydujemy o losach świata, nie sterujemy życiem milionów ludzi - cóż, przynajmniej większość z nas. Ale czy ta bezradność jest rzeczywista? Prawdziwa? Czy naprawdę nic nie możemy zrobić?

Łatwo dojść do prostego wniosku, że jednak możemy. Jasne, nie odwołamy wojsk (nie no, miałam nie mówić o wojskach, ale wciąż cisną mi się na usta - to jest, palce - wybaczcie). Jasne, nie będziemy niczym sterować. Ale jasne, nie jesteśmy przytłaczająco i straszliwie bezradni. Tylko odrobinkę. Ciut.

Bohaterzy są bohaterami tylko dlatego, że ktoś o nich wie - proste. Jakimś dziwnym, niewyjaśnionym trafem nikt nie mówi o dziewczynie, która podała mikrofon dowódcy opozycji (nie szukajcie przykładów w historii, to autorski przykład) albo o chłopaku, który uśmiechem dodał komuś pewności siebie i sprawił, że ten zaczął przemawiać i porwał za sobą tłumy. A przecież takie małe, niby nic nie znaczące czyny też są ważne. To one odrywają od nas bezradność, tą przeklętą bezradność.

Jesteśmy ważni. Ważni w ten piękny sposób, który tylko my możemy zauważyć. Nikt nie pamięta o małych czynach, ale wszyscy mówią o wielkich. No dobrze, ale dlaczego? Dlaczego to nie ja jestem bohaterką, tylko mężczyzna z miodowymi oczami z bloku naprzeciwko?

Filozofować nie będę, bo to przecież nie takie trudne. To tylko rozczarowujące. Ludzie potrzebują przywódców, potrzebują motywacji, potrzebują bohaterów. To zwyczajna chęć posiadania herosów, nic więcej. Nie każdy może być ważny, bo wtedy nikt nie byłby naprawdę znaczący.

(Naprawdę, robię za długie wstępy, a przecież dążę tylko do jednej małej rzeczy praktycznie wcale nie związanej z pierwszym akapitem, może też drugim i ewentualnie trzecim. Nieważne.)

Nie wierzysz w siebie? Uważasz, że jesteś bezradny? Nie jesteś. Jesteś motywatorem, kroplą w czarze, możesz być znaczący i odegrać o wiele większą rolę niż mógłbyś marzyć. Jesteś kimś. Nie takim kimś jak Kamil Stoch albo Władimir Putin (patrzcie, jedno nazwisko spoza konfliktu zbrojnego!), ale jesteś kimś więcej - możesz być kimś więcej.

Więc uwierz w siebie i zostań bohaterem. Nawet tylko dla jednej osoby - nawet tylko dla siebie.

Aż dla siebie.


I pamiętaj, każde czyny się liczą. Szczególnie ważne są te małe.
Credits crazykira-resources | LeMex ShedYourSkin | ferretmalfoy masterjinn | colourlovers FallingIntoCreation