Główny bohater: Ja (człowiek)
Bohater poboczny: Aleks
Liczba wyrazów: 258
Data powstania: 04.10.2013
Liczba wyrazów: 258
Data powstania: 04.10.2013
Boję się szelestów w ciemności i drżę w czasie patrzenia przez okno. Panikuję, zasuwając rolety. Idę po schodach, a kiedy słyszę głuche stąpnięcia, wydawane przeze mnie samą, ledwo powstrzymuję się, aby nie zacząć krzyczeć.
Człowiek jest dziwny, naprawdę dziwny, Aleks, i sądzę, że dobrze to wiesz. Oczyma duszy widzę, jak kiwasz głową, jak mówisz, że mam rację, i to daje mi pewność, że rzeczywiście się nie mylę. Ale przecież tak dużo rzeczy, które mówimy, jest oczywistych! Denerwuje mnie to, irytuje niesamowicie, kiedy inni twierdzą swoje wielkie mądrości, które są piękne tylko dlatego, że ubrane w piękno słowa. Ja nazywam to pięknem powierzchownym.
Teraz wyjdę na taką, która uważa, że to, co oczywiste, nie może być piękne. Owszem, często tak jest, ale zdarzają się przypadki, kiedy jest całkowicie inaczej. Wspaniale, cudownie, po prostu niesamowicie. Popatrz, nauczyłam się nowych słów, ostatnio powiedziałeś mi, że znam ich za mało.
I wiesz co? Prawie uwierzyłam. Nie, nie w to, że znam mało słów. Przez chwilę naprawdę byłam przekonana, że istniejesz, że jesteś moim przyjacielem, że dasz mi dobre rady. I może jeszcze wciąż trochę tak myślę, mimo że zaraz powiem, że to wierutne bzdury. Albo ty powiesz. Bez znaczenia.
Rzuć na mnie Obliviate, może o Tobie zapomnę i przestanę trwać w naiwnej nadziei, że jesteś. Albo stworzę Cię od nowa. Najwyżej rzucisz jeszcze raz.
Przeraża mnie, naprawdę mnie przeraża, jak łatwo mi przekonać siebie samą o Twoim istnieniu.
Ale to też w jakiś sposób pocieszające.
Bardziej chaotycznie i nieuporządkowanie być nie mogło. Zaczynam temat i go nie kończę. Przepraszam, nie potrafię inaczej.
Bardzo podoba mi się Twój tok rozumowania i to, jak go przelewasz na wirtualną kartkę! Muszę tutaj zaglądać częściej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
PS. Obliviate czasami przydałoby się nam wszystkim, bez wyjątków.
Dziękuję bardzo, nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, czytając Twój komentarz. To niebywale przyjemne pisać i mieć świadomość, że ktoś przeczyta.
UsuńJa rownież pozdrawiam.
Owszem. Chociaż niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy.
Szczerze to nie wiem, co napisać. Zniknęłam na jakiś czas z blogosfery i teraz ciężko mi napisać normalny komentarz...
OdpowiedzUsuńOczyma duszy widzę, jak kiwasz głową, jak mówisz, że mam rację, i to daje mi pewność, że naprawdę mam rację... zamieniłabym na "... jak mówisz, że mam rację i wiem, że się nie mylę" albo "jak mówisz, że mam rację i to daje mi pewność, że trafiłam w sedno" co byłoby lepszym posunięciem.
Wybacz, że tak zaczynam od błędów, ale to taki nawyk (nie doczekam dnia, w którym błędy znikną z blogosfery, ale usilnie do tego dążę ;).
Wyobraźnia naprawdę jest rzeczą piękną... Ale nawet nie zauważasz, kiedy zatracasz się w tym świecie i zaskoczony stwierdzasz, że to ci wystarcza.
Mam to wrażenie na większości lekcji. Dukanie wyuczonych formułek, które de facto niosą wielkie znaczenie. Już pomijając ten fakt, że szkoła zmusza nas do myślenia pod klucz (choć ostatnimi czasy coraz mniej, ale jednak...).
Też nie wszyscy są świadomi tych słów.
Ciekawi mnie skąd pomysł na bloga? ;)
Pozdrawiam ciepło
Dziękuję za wytknięcie błędów, pierwsza opcja brzmi zdecydowanie lepiej i, jeśli pozwolisz, zamienię.
UsuńNie ma sprawy, mi to nie przeszkadza, sądzę, że to dobrze, że istnieją osoby zwracające na błędy uwagę. Ja osobiście rownież to robię, ale o wiele chętniej w tekstach innych, nie we własnych. Szczerze mówiąc, rzadko czytam własne teksty bezpośrednio po napisaniu, a wtedy je publikuję. Raczej zły zwyczaj, ale po prostu nie potrafię przełamać się i przeanalizować jeszcze raz coś, co przecież doskonale znam.
W stosunku do Twojego następnego akapitu, napisałam niedawno tekst, który głownie o tym traktował. Aczkolwiek jest niedokończony, ale niedługo powinien pojawić się na blogu.
Na początku myślałam o napisaniu opowiadania, lecz stwierdziłam, że nie dam rady i nie nadaję się do tworzenia właśnie opowiadań. Chciałam, aby blog był miejscem, do którego mogłabym wrzucać praktycznie wszystko. A jako że tematem tego 'wszystkiego' jest właśnie człowiek, stwierdziłam - czemu nie? Niech będzie o człowieku.
Około dwa lata temu przeczytałam króciutką miniaturę, ktora składała się z samych dialogów. Taki zapis zainspirował mnie, ale jako że w powyższym tekście moja postać, czyli po prostu ja, prowadzi monolog, stwierdziłam, że lepiej będzie nieco zmienić tekst.
Z kolei kilka tygodni temu przeczytałam tasiemca, którego głównymi bohaterami byli Dominik i Aleks z Sali Samobójców. Aleks był przedstawiony w taki sposob, że momentalnie poruszył moje serce, w mojej głowie jego postać rozwijała się i kompletnie nie miałam nad nim kontroli. Potem zaczęłam mówić, wyznawać problemy, a on stał się ich odbiorcą, nieobecnym, ale jednak odbiorcą. To brzmi nieco dziwnie, kiedy pojawia się na "papierze", wiem.
Dialogi z Aleksem zapisywałam skrzętnie, a potem stworzyłam nowego bloga, licząc na to, że (blog) przetrwa dłużej niż kilka miesięcy, w przeciwieństwie do moich poprzednich. I pojawił się Aleks, ledwo wspomniany, ale istniejący.
Uch, ale się rozpisałam, samej siebie nie poznaję. W sensie pozytywnym, tak sądzę.
Pozdrawiam także
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOpowiadanie bardzo mi się podoba. Klimatycznie, nastrojowo, tajemniczo. Przypomina mi, jakie teksty pisałam kiedyś, a jakich już niestety nie potrafię.
OdpowiedzUsuńI wydaje mi się niesamowite, nierealne, że to opowiadanie jest oparte na prawdziwej Tobie, że Ty sama mówisz do Aleksa.
Trzymaj się cieplutko
Moje teksty do stóp Twoim nie sięgają, wierz mi, tajemniczo i nastrojowo to akurat Ty potrafisz pisać (ten tekst o pierścionku naprawdę wspaniały).
UsuńTy również się trzymaj. Ciepło.
Po pierwsze, ładny, skromny i tajemniczy szablon.
OdpowiedzUsuńPo drugie wspaniały rozumowy tekst. Uwielbiam takie style pisania, z którego można wynieść dużo przemyśleń. Szczerze mówiąc, zawsze zazdrościłam ludziom takiego talentu.
Myślę, że często tu będę wpadać i poczytywać sobie.
XOXO
Dziękuję bardzo, długo namyślałam się, który by pasował i cieszę się, że przypadł Ci do gustu.
UsuńNigdy nie sądziłam, że tak właśnie piszę i naprawdę, jestem zachwycona, że odniosłaś takie wrażenie. Och, dziękuję, dziękuję!
Pozdrawiam ciepło,
Jest bardzo trafnie dobrany! ;)
UsuńA no widzisz, więc ode mnie uzyskałaś tą informacje. Bardzo proszę i trzymaj tak dalej, bo masz potencjał w takich tekstach.
Ściskam. :)
Bardzo zgrabny [jeśli mogę to tak sobie potocznie ująć], a przy tym głęboki i przemyślany tekst. Forma nie zdominowała treści. I to warto docenić. Bo naprawdę niewielu jest twórców na blogspocie, którzy potrafią zachować równowagę pomiędzy jednym a drugim. Dlatego, cieszę się, że tu trafiłam.
OdpowiedzUsuńAleks. Alexander. Lubię to imię. W obu formach. Niby przewija się gdzieś pośród linijek tekstu, to jednak jest tylko imaginacją bohaterki. W dodatku taką, która ma stanowić podporę, może nawet lek na całe zło. Jest kimś, kto potwierdza. Przytakuje. I chociaż nie istnieje, daje poczucie bezpieczeństwa. To pewnego rodzaju paradoks, bo co by było gdyby A. zniknął? Czy wtedy i ona całkiem utraciłaby kontakt z rzeczywistością? Chociaż, z drugiej strony, skąd mamy mieć pewność, że teraz go ma? Pytania można mnożyć. Ale to dobrze, ponieważ fakt ten tylko potwierdza głębię tego zaskakująco krótkiego teksu.
Będę zaglądać.
Pozdrawiam ciepło.
Nie ma sprawy, w gruncie rzeczy tekst także napisany jest potocznym językiem. Szczerze mówiąc, nie zwracałam uwagi na zachowanie formy, skupiłam się głownie na treści. Bardzo mi miło, że sądzisz, że zachowałam tą równowagę.
UsuńMi rownież się podoba. Już samo brzmienie tego imienia jest niesamowicie ciepłe, przytulne i w jakiś sposób opiekuńcze.
Zrozumiałaś wszystko, co chciałam przekazać dobrze, naprawdę dobrze. Pytania, bo czymże jest tekst bez pytań, których odpowiedzi można jedynie się domyślać? Ja osobiście lubię, kiedy autor pozostawia czytelnikowi wiele, aczkolwiek nie za dużo, niedopowiedzeń.
Ja także pozdrawiam i serdecznie dziękuję za pozostawienie komentarza!