Fandom: mity greckie - mit o Dedalu i Ikarze
Główny bohater: Ikar
Bohaterowie poboczni: Dedal, bogowie greccy
Liczba wyrazów: 211
Data powstania: 30.12.2013
Data powstania: 30.12.2013
Problem upadku Ikara - czy to rzeczywiście upadek?
Ikar tonie, bo wzbija się za
wysoko. Ikar tonie, bo przecenia swoje możliwości. Ikar tonie, bo nie brak mu
śmiałości, która go pokonuje.
[Leć, Ikarze, wznoś się pod
niebiosa, jak najwyżej.]
Ikar upada, chociaż ma skrzydła,
które powinny go utrzymać. Ikar upada, bo chciał być za blisko słońca, które
nikomu nie pozwala się ze sobą spoufalać i zobaczyć twarzy. Ikar upada, bo chce
zrobić coś więcej.
[Giń, Ikarze, nie można zrobić
wyjątku i pozwolić ci przeżyć.]
Ikar musi zginąć, bo takie są
prawa natury. Ikar musi zginąć, bo nikomu nie wolno wzbijać się za wysoko.
Ikar
musi zginąć, bo zakazany owoc pociąga najmocniej i karze najsilniej.
[Kosztuj, Ikarze, smakuj, póki
możesz, bo zaraz zostanie ci to odebranie.]
Zostaje tylko Dedal, którego
ojcowska miłość nie wystarcza, by ocalić syna.
[Kochaj, Dedalu, kochaj, bo
piękna jest miłość, ale i tak nic ci ona nie da.]
Zostaje tylko morze, które zamyka
się po spadającym śmiałku (który nic, nic złego nie zrobił) i słońce, które
stało się przyczyną upadku.
Słońce nie niszczy kleju
łączącego pierze, nie sprawia, że ikarowe skrzydła stają się bezużyteczne.
Słońce pali Ikara, który płonie z
uśmiechem na ustach, z rozpostartymi ramionami i świadomością, że właśnie
ginie.
Ikar upada, ale upadek go nie
zabija.
Ikar upada już martwy, już ranny,
już spękany.
Bardzo ciekawy tekst. Skłania do refleksji. Podoba mi się nawiązanie do greckiej mitologii. Uwielbiam ją i wszelakie twory w jakikolwiek sposób z nią powiązane.
OdpowiedzUsuńWybacz, że zaglądam dopiero dzisiaj, ale mój komputer zdechł. Wciąż z nim źle. Postaram się jednak niedługo nadrobić zaległości i dotrzeć do Twoich prac.
Życzę szczęśliwego Nowego Roku. Niech wena Cię nie opuszcza, a czytelnicy przybywają z najodleglejszych odmętów internetu :-)
Ściskam!
PS. Piękna interpretacja mojego tekstu. Co prawda nie jest w stu procentach zgodna z moim zamysłem, ale w niedalekiej przyszłości wszystko Ci wyjawię :>
Dziękuję, ja także za nimi przepadam. O wiele bardziej niż na tymi związanymi z mitologiami rzymską czy skandynawską, chociaż tych pierwszych za wiele w internecie nie ma, o ile mi wiadomo.
UsuńNie ma sprawy, ja też u Ciebie ostatnio nie komentowałam (na wnioskach-niebrzydkich posty nie pokazują mi się na panelu administracyjnym, chyba coś mi się dzieje na bloggerze, z kolei Bezlitosnego Chłodu jeszcze nie zdążyłam przeczytać, ale w najbliższym czasie postaram się to nadrobić).
Ja także życzę roku 2014 pełnego sukcesów! Wiele chęci, motywacji,
determinacji w dążeniu do celu, a co za tym idzie - spełnienia marzeń.
[Czytelnicy z pewnością się przydadzą, chociaż bardziej zależy mi na takich, którzy potrafią napisać konstruktywny komentarz, niż na tłumie niespecjalnie inteligentnych - na szczęście tych drugich na razie brak :)]
Ja również ściskam - cieplutko.
W takim razie czekam z niecierpliwością ;)
Szablon się podoba. I to nawet bardzo. Jest prosty i przejrzysty. Tylko te literki mogłyby być odrobinę większe (chociaż nie, lepiej nie zwracaj na mnie uwagi - to tylko taka luźna sugestia sprowokowana przez moją krótkowzroczność, której wprowadzenie w życie pewnie zepsułoby cały efekt).
OdpowiedzUsuńTen w gruncie rzeczy znów krótki krótki, tekst, przeczytałam wczoraj późnym wieczorem, ale ze względu na porę wolałam nie komentować. Najpierw na spokojnie musiałam przeanalizować go sobie w głowie.
Zacznę od końca.
"Ikar upada już martwy, już ranny, już spękany" - to zdanie dało mi nieco do myślenia. Czyżby miało chodzić, o to, że Ikar jest już niejako z góry "zaprogramowany" na porażkę i to właściwie tylko dlatego, że jest młody, a co często się z tym wiąże, porywczy, szalony, może trochę ambitny, innymi słowy, chce wzbić się ponad ogół i dokonać czegoś wielkiego. Czegoś takiego, czego nie dokonał do tej pory nikt. Jeśli by chcieć próbować analizować tekst właśnie z tej strony, to można by przypuszczać, że wszelkie zrywy i to nie tylko wolnościowe ( tutaj reprezentowane przez Dedala, któremu chodziło przecież o opuszczenie Krety), ale i te młodzieńcze mogą, choć nie muszą być skazane na niepowodzenie.
I ojciec, i syn mieli dwa zupełnie odmienne cele. Ten pierwszy chciał po prostu odzyskać wolność, zaś ten drugi po prostu zrealizować marzenia o lataniu. Trudno mówić tu o tym, że obaj osiągnęli je w tym samym stopniu. Ikar stał się niejako ofiarą lekkomyślności syna - musiał biernie patrzeć jak ten ginie, syn natomiast - ofiarą determinacji ojca.
Wiesz, nigdy nie wchodziłam tak głęboko w mit o Ikarze - może jedynie odrobinę bardziej podczas prób analizy "Ptaśka" Whartona. Stąd, jestem zdziwiona ile jeszcze można z niego wydobyć.
Głos w nawiasach z jednej strony prowokuje do działania,ale i zniechęca do niego - pokazuje, że każde z działań podejmowanych przez ojca i syna nosi piętno porażki. Przypomina trochę chór typowy dla tragedii greckich, tyle, że zamiast potęgować napięcie lub też uspokajać, czy też przyglądać się temu z boku - czynnie uczestniczy w rozgrywającej się tragedii, jest jakby jej częścią.
Wyszedł Ci bardzo wartościowy tekst. Podziwiam Cię za to, że sięgnęłaś akurat po mitologię grecką. Mnie samej chyba nie udałoby się napisać czegoś takiego, mimo najlepszych chęci. Chylę czoła.
Mam nadzieję, że nie wyszedł mi z tego jakiś straszliwy bełkot ;)
Pozdrawiam ciepło i obiecuję się poprawić i już więcej nie zwlekać z zostawianiem komentarzy :)
O, to fajnie :) Ale jakie literki? Te w menu, tytuły czy całość?
OdpowiedzUsuńHm, ja teoretycznie jestem dalekowzroczna, ale w czytaniu blogów wychodzi mi, że jest zupełnie inaczej - muszę przybliżać sobie wszystko, bo z bliska lepiej widzę. U Ciebie teraz jest tak fajnie, że (wreszcie! po tylu stronach!) nie muszę przybliżać :)
Tak, Ikar musi ponieść porażkę. Bo chciał za wiele, a śmiertelnikom nie wolno chcieć za wiele. Nie wolno im urzeczywistniać niektórych pragnień i starać się dorównać bogom. Bogowie greccy są surowi i mają pewne prawa, których przykroczyć... po prostu nie wolno.
Co do tych zrywów - cóż, to los, to fatum, wszystko zależy od nastroju tych na górze, chwili, momentu. Mogą być skazane na niepowodzenie, i w większości są, ale nie muszą. Są tacy, którym udało się zrobic coś więcej.
(Tyle że po tym i tak muszą odpokutować.)
Bardzo podoba mi się, że czytając Twoją interpretację, widzę w niej odniesienia do współczesności, do dzisiejszego świata. Cieszę się, że zechciało Ci się wgłębiać w tekst - szczególnie że z powodzeniem :)
Ja osobiście nigdy wcześniej nie doszukiwałam się w mitach przysłowiowego drugiego dna - ostatnio jednak przekonałam się na przykładzie opowieści o Orfeuszu i Eurydyce, że to drugie dno można znaleźć.
Bardzo dziękuję :) Może mi lepiej wychodzą krótkie teksty, ale Ty zdecydowanie przodujesz w dłuższych - kiedy czasem trzeba powiedzieć więcej. Ja z pewnością nie dorównałabym swoimi tekstami Twojemu "Into dust, n" - koncepcja, pomysł, bohaterowie, rozbudowana opowieść na wiecej niż kilka stron - to przerasta moje możliwości, więc (kopiując Cię, ale mam nadzieję, że wybaczysz) także chylę czoła.
Ja także pozdrawiam! Nie martw się, nie ma pośpiechu, nic na siłę, nie? :)
Późno, bo późno, lecz wpadłam, żeby odpisać. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, że po takim czasie, ale miałam (i niewykluczone, że nadal będę miała) kłopoty z łączem internetowym.
UsuńNie tyle chodzi mi o menu, co o główny tekst (ten, który stanowi post). Sama widzisz, że trudno dogodzić czytelnikom ;)... dlatego nie bierz mnie pod uwagę. W końcu nie piszesz taaakich długich tekstów, żeby jakoś szczególnie mocno mogły one zmęczyć wzrok czytających. To była tylko taka drobna sugestia. Nic istotnego. Prędzej, czy później przywyknę.
Widzisz, jednak moja interpretacja ma pewne luki. Nie odniosłam się do bogów greckich, którzy w mitologii są bardzo istotni, żeby nie powiedzieć - najważniejsi. Czasem niestety zdarza mi się pomijać tak ważne, nierzadko wynikające z samego tekstu, kwestie. Albo inaczej - zdarza mi się ich nie zauważać. To raczej nieco kłopotliwe. Bo kiedy czegoś brakuje kawałki układanki nie mogą znaleźć się na swoich miejscach.
Czasem po prostu trzeba kopać głębiej.
Czyżbyś miała zamiar sięgnąć po kolejny mit? Bo jeśli tak, to jestem jak najbardziej za. Chętnie odkryję coś nowego i spojrzę na nie przez Twoim okiem ;)
Dziękuję. To naprawdę miłe. Tyle tylko, że ta długa forma czasem potrafi stać się za (przy) długa i jedna scena zaczyna przeciągać się w nieskończoność. Załóżmy - na dwadzieścia stron. To jest ich główna wada. Inaczej jest u Ciebie. Masz tę nieocenioną zdolność do zamykania tego, co najistotniejsze (a nawet i więcej) w krótkich formach - czytelnicy się nie nudzą, ale i też muszą nad nimi trochę pogłówkować - nie podajesz im wszystkiego na talerzu. To dobra taktyka. Zmusza do użycia wyobraźni.
:)
Nie ma sprawy, ja też czasami nie mam możliwości natychmiastowej odpowiedzi na komentarz (albo napisania samego komentarza), więc rozumiem i współczuję co do łącza.
UsuńMam to do siebie, że uwielbiam nowe szablony, więc niedługo (to znaczy, chcę ten jeszcze "potrzymać", bo jest śliczny, przynajmniej moim zdaniem) pewnie go zmienię. Rzeczywiście, gdybym pisała, byłby pewien problem (chociaż ja i tak nieco się męczę przy czytaniu komentarzy, ale tylko nieco). Nie martw się, następny będzie miał większe litery, już się o to postaram :)
Może i trzeba kopać głębiej, ale hej, przecież w kopaniu powierzchownym (chociaż nie sądzę, aby Twoje takie było) nie ma nic złego. A kilka luk to nic takiego, i często i tak tylko autor wie o swoich zamysłach, bo może nie zaakcentował ich zbyt mocno.
Wiesz, nawet chętnie, ale nie jestem pewna, czy w najbliższym czasie. Ostatnio jednak miałam okazję uczestniczyć w odmiennej interpretacji teatralnej mitu o Eurydyce i wydało mi się to bardzo pociągające, więc, kto wie, czy się jeszcze nie skuszę.
Ale sceny na dwadzieścia stron nie dałabym radę na pisać, często zresztą ubolewam nad tym, że nie mam na tyle lekkiego pióra i że nie potrafię rozwlekać (to znaczy, nie mówię, że Ty rozwlekasz, ale potrafisz pisać i pisać, a ja mówię tylko to co najważniejsze i nie rozwijam tematu tak, jak by się go rozwinąć dało). Ty za to potrafisz pisać długie, wciągające teksty, od których czytelnik nie potrafi się oderwać, nawet jeśli są długie. Ja od biedy mogłabym stworzyć coś dłuższego, ale obawiam się tego, jak mogłoby to wyglądać. Ostatnio zresztą starałam się napisać dłuższą, dowcipniejszą formę, ale nie całkiem mi wyszło... no, szczerze mówiąc, to przeczytałam to i wywaliłam do kosza.
Sądzę, że Ty też nie podajesz wszystkiego na talerzu - przecież gdyby się tak robiło, to byłoby to za łatwe i mało ciekawe, a Twoje opowiadanie za mało ciekawe z pewnością nie jest :)
Inne style pisania po prostu, wszystko ma swoje plusy i minusy ;)
Dziękuję, ostatnio moje ego za bardzo rośnie :)
Ściskam ciepło i życzę napływu weny!